pokaz koszyk
rozwiń menu
tylko:
Tytuł książki:

Szejkowie, myśliciele, terroryści

Autor książki:

Fouad Ajami

Dane szczegółowe:
Wydawca: Bertelsmann Media
Oprawa: twarda
Ilość stron: 290 s.
Wymiar: 150x210 mm
EAN: 9788372272577
ISBN: 83-7227-257-3
Data:2001-01-03
Cena wydawcy: 33.90 złpozycja niedostępna

Opis książki:

Tytuł tej książki zapożyczony został z Siedmiu filarów mądroki T.E. Lawrencea. "Dążyłem do tego, żeby stworzyć nowy naród, przywrócić dwudziestu milionom Semitów utracone znaczenie i założyć fundamenty, na których zostanie wzniesiony natchniony, wyśniony pałac ich narodowej myśli"* pisał Lawrence. Pomijając jednakże legendę Lawrencea, o której Arabowie mają odmienne zdanie, ten utalentowany i tragiczny człowiek znajdował się na obrzeżach współczesnej historii Arabów. Jego pustynna kampania była wydarzeniem marginesowym. I choć Siedem filarów mądrości to poruszająca książka, jest to w rzeczywistości opowieść człowieka z zewnątrz, który wniknął w życie Arabów zdawał sobie z tego sprawę, pisząc: "na kartach tej książki niezajmuję się historią ruchu arabskiego, lecz wyłącznie sobą, uwikłanym w te wypadki". Sami Arabowie - w koszarach i akademiach, w najważniejszych miastach świata arabskiego Bejrucie, Bagdadzie, Damaszku i Kairze wybu- dowali własne wyśnione pałace - intelektualny gmach świeckiego nacjonalizmu i nowoczesności. Na tych stronach próbuję ukazać, co z tego gmachu zachowało się w ostatnim ćwierćwieczu tego stulecia. Książka traktuje zarówno o sprawach ogólnospołecznych historii narodu, dyskusjach jego intelektualistów, losach najważniejszych idei, a jednocześnie jest osobistym spojrzeniem na świat mojego pokolenia - Arabów urodzonych bezpośrednio po zakończeniu II wojny światowej. Pierwsza historia opowiada o pewnym samobójstwie i requiem kulturowym, jakie było jego następstwem. Utalentowany poeta libański, Chalil Hawi, popełnił samobójstwo wieczorem, 6 czerwca 1982 r., w dniu, kiedy Izrael zaatakował Liban. Mogła to być opowieść o zwykłym człowieku i szlachetnej śmierci: o patriocie, który postanowił zakończyć swe życie, aby bardziej udramatyzować ciężką próbę, na jaką został wystawiony jego kraj. Ja jednakże spróbowałem spojrzeć na życie i śmierć Chalila Hawiego jako na coś bardziej skomplikowanego, wymagającego szerszego komentarza. Poprzez życie tego poety mogłem spojrzeć na Góry Libańskie, gdzie się urodził, na jego stosunki rodzinne, na Bejrut, w którym pozostawił swój ślad. Choć Hawi był o ćwierć wieku starszy ode mnie, nie miałem kłopotów z wniknięciem do tego świata. W pewien sposób czułem, jakbym fragmenty własnego życia włączał do jego biografii. Nie wiem, czy kiedyś w dzieciństwie widziałem Chalila Hawiego, ale nasze miasto jego i moje, Bejrut było małe, a jego poemat Most, opublikowany pod koniec lat pięćdziesiątych, kiedy byłem nastolatkiem, zapadł głęboko w moje serce. O życiu Chalila Hawiego wiedziałem tyle, co o wydarzeniach, w jakich uczestniczyło to pokolenie Arabów: przypływ kulturowy, który wepchnął ich w lata pięćdziesiąte i sześćdziesiąte XX w. i odpływ w latach osiemdziesiątych. Na tych stronach próbuję być jak najwierniejszy samemu człowiekowi oraz podróży, jaką odbyt - od ubóstwa i pracy fizycznej do sławy i sukcesu i wreszcie, samotnej rozpaczy. Czy było to życie "typowe" Tak i nie. W opowieści o życiu Hawiego próbuję oddać zarówno osobistą tragedię, jak i szerzej pojęte problemy pokolenia. Szkic W cieniu przodków dotyczy wprawdzie przede wszystkim polityki i literatury lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, obejmuje jjednak szerszy zakres czasowy niż tekst o życiu Hawiego. Sięga on do okresu międzywojennego, a nawet do ostatnich lat wieku XIX i czasu arabskiego odrodzenia politycznego i literackiego. W rozdziale tym wkraczamy do świata teokratycznej polityki lat osiemdziesiątych. W tym czasie wybuchła rewolucja w Iranie. Mściciel, ajatollah Ruhollah Chomejni, nie tylko wyzwał sponiewierany świat arabski, ale także nadał kształt polityce teokratycznej. Sednem tych szerokich rozważań jest pokoleniowy impas pomiędzy zsekularyzowanym pokoleniem rodziców a teokratyczną generacją synów. Pisarze, o których mówię - Adonis, Nizar Kabbani, Abd ar-Rahman Munif, Sadik al-Azm to niekwestionowani przywódcy arabskiego świata literatury. Kanwą ich dzieł są najważniejsze doświadczenia współczesnego świata arabskiego. Zaczynam od nich, ale w rzeczywistości chodzi mi o analiza załamania się świeckiej tradycji w czasie, który jest już za nami. Epoka ta zrodziła wielki paradoks. Rozpoczęła się wraz z polityką poprzedników i rozkwitem nacjonalizmu, dominującego w arabskiej i muzułmańskiej współczesności, a zamknęła ją wojna w Zatoce Perskiej w latach 199&-1991, która spowodowała narzucenie obcego pax americana. Skierowany był on przeciwko despocie z Bagdadu, który złożył Arabów w ofierze swoim chorym marzeniom o historycznym rewizjonizmie. Największym problemem współczesnego świata arabskiego (i muzułmańskiego) są trudności natury materialnej. Teokracja umocniła się tam, gdzie nastąpił najsłabszy wzrost ekonomiczny w larach 1960-1985. Po 1973 r. i dramatycznym wzroście cen ropy naftowej nastąpił dla Arabów i Iranu okres nieoczekiwanego dobrobytu. To trzy dekady niezwykle szybkiej urbanizacji regionu. Ludzie poczuli zapach prosperity, ale w rzeczywistości jej nie zaznali. Kiedy w połowie lat osiemdziesiątych nastąpiła wielka recesja powiązana ze spadkiem cen ropy naftowej, ludzie, którzy od niedawna zamieszkali w miastach, i ich dzieci, znaleźli się nagle na rozdrożu. Zaczęli się nad sobą użalać i właśnie ten ich ból ukształtował politykę i kulturę tego okresu. Kierunek na złoty bazar Kuwejtu, który obrali żołnierze Saddama Husajna w sierpniu 1990 r., był podarunkiem rozbójnika, darem dla wszystkich, którym urągano i którym wszystkiego odmawiano w erze powszechnej wściekłości. Obce imperium (pax americana) może działać jedynie na marginesie świata, który z dystansem, niedowierzaniem, niemal nienawiścią spogląda na działanie Ameryki. Moja opowieść rozpoczyna się błyskawiczną zwycięską kampanią wprowadzającą pax americana w latach 1990-1991 i dochodzi do momentu przewartościowania obcej pomocy w pięć-sześć lat później nawet przez tych Arabów, którzy początkowo uznawali amerykańską kampanię za słuszną. Esej Na e^pskiej ziemi rozpoczyna się wielkim, decydującym wydarzeniem z najnowszej historii Egiptu: zabójstwem Anwara as-Sadata w październiku 1981, konfliktem w egipskiej duszy i w historii kraju, którego protagonistami byli As-Sadat i grupa jego młodych morderców. Jakiś czas temu zainteresowałem się tym wydarzeniem i prześledziłem praktycznie wszystkie akta sądowe i policyjne dotyczące zamachu. Jeden z przywódców grupy zabójców, młody porucznik ledwo po dwudziestce, powiedział kiedyś, stojąc obok mnie: "Zastrzeliłem faraona". W tym tekście miałem szansę powrócić do tego epizodu. W okresie dzielącym nas od tego morderstwa, przez Egipt kraj niezwykle życzliwy i otwarty dla autorów - przetoczyła się wielka dyskusja, nastąpił okres rozruchów dowodzonych przez rebeliantów, którzy podzielali polityczne i religijne poglądy zabójców As-Sadata. Krajobraz Egiptu uległ nagłej, dziwnej zmianie. Kraj stał się miejscem, gdzie sekularyzm, nowoczesność i swiatowość egzystowały obok teokracji. Sytuacja wydaje mi się bardziej skomplikowana i delikatna, niż się o tym mówi. Prawda o Egipcie, zanotowana przez jednego z najbardziej przenikliwych jego zagranicznych kronikarzy, Emila Ludwiga, w książce Nil. Życiorys rzeki (1935) pozostaje nadal aktualna: "Było to państwo, które ubóstwiło faraona, wprowadziło obowiązek pracy, kunsztowne techniki irygacyjne, a także zasadę racjonalnego i jasnego myślenia... Wydaje się, że Słońce w tym kraju wysuszyło wolę rewolty, podobnie jak Nil przybierający różne kształty zalał zmysł filozoficzny". Egiptu nie ogarnęła teokratyczna rewolucja, choć wiele na to wskazywało. Jednakże teologiczna alternatywa wniknęła do jego kultury, a nowoczesność, którą Egipcjanie osiągnęli tak wielkim wysiłkiem i wieloma cierpieniami, wzbudza ich niepokój. Swoistą syzyfową pracą jest stworzenie tekstu o Egipcie, o jego ciągłych próbach narodowego odrodzenia. Sedno egipskiego dualizmu z jednej strony nowoczesność będąca głównym celem narodowych dążeń, z drugiej zaś nemezis, która popycha kraj do polityki teokratycznej uświadomiłem sobie podczas mojej ostatniej podróży do Egiptu w maju 1997 roku. Nigdy bym się nie spodziewał tego, co mnie tam spotkało. Utalentowany filmowiec, Taufik Salih, jeden z najbliższych przyjaciół wielkiego prozaika Nadżiba Mahfuza, umożliwił mi spędzenie czterech wieczorów w towarzystwie pisarza. Obecnie Mahfuz przekroczył już osiemdziesiątkę, jest osłabiony, szwankuje mu wzrok. Właśnie powracał do zdrowia po próbie zasztyletowania go przez fanatyka. Wypadek ten omal nie zakończył się śmiercią prozaika, a jego prawa ręka została sparaliżowana. Mahfuz i jego los symbolizują egipską nowoczesność i osaczenie świeckich przedstawicieli pióra, którzy ją reprezentują. Dla szybszego wyzdrowienia i podniesienia na duchu lekarz Mahfuza zalecił mu spędzanie wieczorów w różnych częściach miasta, z dala od jego mieszkania. Spotkania u Mahfuza były dla mnie zarówno okazją do mądrej dyskusji, jak i zapoznania się z wybitnymi ludźmi pióra, którzy byli jego gośćmi. Lekarze, uczeni, dziennikarze, młodzi projektanci mody, ludzie interesu, kobiety i mężczyźni wiodący różnorodny styl życia - wszyscy oni znaleźli swe miejsce na czterech spotkaniach, w których brałem udział. Rozmowy toczyły się swobodnie, ale najbliżsi przyjaciele Mahfuza uważali, aby dyskusje nie przeciągały się do zbyt późnych godzin ze względu na zdrowie pisarza. Jednakże fizyczne osłabienie Mahfuza było pozorne. Był rześki i wypowiadał się z wielką mądrością i przenikliwością. Ciągle była mowa o liberalizmie i sekularyzmie, które stały się przyczyną wrogości ekstremistów religijnych. (Kaznodzieja skazany za podłożenie bomby w Worki Trade Center w 1993 r., Umar Abd ar-Rahman, powiedział, że Salman Rushdie nigdy by nie napisał Szatańskich wersetów, gdyby Mahfuza wcześniej zamordowano za wolnomyślicielstwo). Wielki szacunek, jakim darzyli go jego wielbiciele, wprost cześć, jaką mu oddawali, ciekawość wobec najbardziej otwartych polityków jego generacji - wszystko to przypominało o wielkim przywiązaniu tego kraju do kultury i rozsądku. Pewnego wieczora spacerowaliśmy przy lekkim wietrze po wzgórzach Al-Mukattam, spoglądając na miasto. Ta grupa około piętnastu osób więcej niż zwykle rozmawiała o sprawach, które wszystkich interesują: o możliwościach polityki parlamentarnej, stanie gospodarki państwa, słabości polityki burżuazyjnej w przeszłości, sytuacji kultury współczesnej, o pokoju z Izraelem. Nieco później, kiedy wszyscy odprowadzaliśmy Mahfuza, natknęliśmy się na policyjną eskortę pisarza: radiowóz, ochroniarzy w uniformach i uzbrojonego strażnika, który wśliznął się za nim do samochodu. Ostatniego wieczoru pojechałem z noblistą i jego grupą na bulwar nad Nilem na przedmieściach Kairu, do hotelu, gdzie towarzystwo spotykało się każdego tygodnia. Ruch na ulicach Kairu był taki jak zawsze, a ludzie na sąsiednim pasie szybko rozpoznali starszego człowieka w ciemnych okularach. Szacunek, jaki mu okazywali, był niespotykany. Kilku kierowców przepuściło nasz samochód, inni zaś w miarę możliwości dotrzymywali nam kroku. Jeden z przechodniów z jedenastodwunastoletnim dzieckiem zdawał się być zaszokowany, kiedy spojrzał do wnętrza samochodu i rozpoznał siedzącą w nim postać. Przepełniony szczęściem stał na skrzyżowaniu i pokazywał chłopcu, prawdopodobnie swemu synowi, pisarza w aucie. Jednak pomimo tego uwielbienia, niebezpieczeństwo zawsze czaiło się w pobliżu. Młody ochroniarz z pistoletem na kolanach przypatrywał się uważnie samochodom wokół i przechodniom na ulicach. Na tych stronach o Egipcie powracam do kraju, który zawsze mnie fascynował. Jeśli to, co napisałem, ukazuje choć trochę egipskiej wyrafinowanej kultury i choć trochę bólu jego mieszkańców, to uznam, że warte było to wysiłku. Ostatnia część książki, Osierocony pokój, traktuje o stosunku intelektualistów arabskich do Izraela. Od momentu powstania państwa Izrael mówienie o nim było także częściowo dyskursem o ich świecie, o ich własnej sytuacji. Sąsiad i wróg, tak bliski, a jednocześnie tak daleki - syjonistyczny twór zawsze fascynował, odpychał i drażnił Arabów. Izrael na wiele sposobów był zapominany, ale zapomnienie to wcale nie taka prosta rzecz. Problem Izraela wiąże się w pewien sposób z zagadnieniem modernizmu arabskiego. Aby nowoczesność stała się rzeczywistością, arabska wyobraźnia polityczna powinna wznieść się ponad tę starą wrogość, ^lelu intelektualistów, o których mówi ta książka, próbowało to uznać. Niektórzy z nich chcieli puścić wszystko w niepamięć, zakopać topór wojenny, ale większość nie wyobraża sobie nawet jakiegokolwiek historycznego kompromisu z Izraelem. Niektórzy z tych ostatnich uważają, że jeszcze nie czas na zgodę. Inni natomiast mówią otwarcie. Dla nich ten konflikt, jak to wykażę na następnych stronach, to sprawa wierności własnemu światu.

Książka "Szejkowie, myśliciele, terroryści" - Fouad Ajami - oprawa twarda - Wydawnictwo Bertelsmann Media.

Spis treści:

Wstęp
Nota o źródłach i przekładach
1. Prolog: dziedzictwo
2. Samobójstwo Chalila Hawiego: requiem dla pewnego pokolenia
3. W cieniu przodków
4. W egipskiej ziemi: święci i świat doczesny
5. Osierocony pokój
Noty o źródłach
Podziękowania
Indeks
Bądź pierwszy - Oceń, napisz recenzję/opinię [+]