pokaz koszyk
rozwiń menu
tylko: autor tytuł  24h
książka:

Zmartwychwstałem w Medjugorie

Wyprzedaż !
Dane szczegółowe:
Wydawca: Małe Wydawnictwo
Rok wyd.: 2012
Oprawa: miękka
Ilość stron: 78 s.
Wymiar: 145x205 mm
EAN: 9788362971053
ISBN: 978-83-62971-05-3
Data: 2012-09-21
Cena: 13.00  Cena wydawcy: 29.19 zł Oszczędzasz: 16.19 do koszyka pozycja dostępna Wyślemy w czasie: 24 h

Zmartwychwstałem w Medjugorie - Wiesław Jindraczek - opis książki:

Szczerze mówiąc, wcale nie chciałam tam pojechać… chociaż mówiono mi, że jest to niezwykłe miejsce i nawiedzane przez tysiące pielgrzymów. Jego sława zaczęła rosnąć szczególnie po zakończeniu wojny domowej w byłej Jugosławii, w 1995 roku. Świadkowie opowiadali mi o znakach, które tam widzieli, pojawiających się na niebie, podobnych do opisywanych w Fatimie, i o wielu uzdrowieniach. Kilku moich znajomych dotarło tam w latach dziewięćdziesiątych, jeszcze w trakcie serbsko-chorwackiego konfliktu, jadąc z pomocą humanitarną do zniszczonego działaniami zbrojnymi, położonego nieopodal Mostaru. Opowiadali o gromadce dzieci mających tajemnicze, mistyczne przeżycia. Ktoś zawiózł też potrzebne rzeczy dla sierot wojennych zgromadzonych w domu dziecka, stworzonym dla nich przez o. Slavko Barbaricia, franciszkanina, właśnie tam, w dziwnie nietkniętym przez wojnę Medziugoriu.

Medziugorie - kiedyś niewielka, rolnicza wioska, zamieszkana głównie przez Chorwatów - położone jest malowniczo między skalistymi górami. Dzięki wydarzeniom, jakie miały tu miejsce w 1981 roku, jest dziś najczęściej odwiedzaną miejscowością Bośni i Hercegowiny. Sprawia wrażenie stale powiększającego się miasteczka, tym bardziej, że nieustająco napełniają je pielgrzymi i turyści ciągnący tłumnie wzdłuż dziesiątek sklepików i straganów z dewocjonaliami. To właśnie tutaj, a dokładniej w sąsiedniej wiosce, Bijakovici, według relacji sześciorga dzieci, pewnego czerwcowego popołudnia dwie dziewczynki, a potem jeszcze czworo innych dzieci, znalazłszy się na wzgórzu Podbrdo, zobaczyło świetlistą zjawę pięknej młodej kobiety. Pokazała się im również następnego dnia. Tym razem przybyła z małym dzieckiem na ręku. Później często pojawiała się w blasku białego światła, przyjaźnie przywołując ich do siebie ręką. Mimo początkowego lęku, dzieci nawiązały z nią kontakt. Od tamtego czasu, kiedy ówczesne komunistyczne władze próbowały zastraszyć dzieci, pomimo nieufności i szykan, widzenia trwają do dziś, już od trzydziestu lat. Widzący utrzymują, że kobieta nieziemskiego pochodzenia, która nawiedza ich i rozmawia z nimi, jest Matką Bożą, przedstawiającą się jako Królowa Pokoju. Nawołuje nieustannie do zawarcia pokoju między Bogiem a człowiekiem i pomiędzy ludźmi. Jedynie w ten sposób, brzmi Jej przekaz, można uchronić świat przed rozprzestrzeniającym się złem. W swoich przesłaniach nakłania do nawrócenia, postu, modlitwy, uczestnictwa w Eucharystii i życia według zasad ewangelicznych zawartych w Piśmie Świętym. Dla trzech osób codzienne objawienia już się zakończyły, po przedstawieniu im dziesięciu tajemnic, które ujawnią światu w momencie wskazanym przez Gospę (jak jest nazywana Matka Boska w używanym w Medziugoriu języku chorwackim). Pozostałe osoby, oczekując na przedstawienie im dwóch ostatnich tajemnic, mają jeszcze regularne spotkania, niezależnie od miejsca, w którym się znajdują. Wizjonerzy kilka razy w miesiącu przekazują orędzia dla całego świata, wskazówki jak żyć. Objawienia przeważnie mają miejsce o stałej, wieczornej porze i niejednokrotnie, towarzyszą im nadzwyczajne zjawiska obserwowane na niebie, na wzgórzu objawień zwanym Podbrdo czy na szczycie górującego nad Medziugoriem Kriżevaca, na którym w 1933 roku postawiono kilkumetrowy betonowy krzyż.

Wszystko, co wiedziałam o Medziugoriu, nie pociągało mnie aż tak bardzo, by samej tam się wybrać. Aż do momentu, kiedy moje poukładane życie zawaliło się zupełnie i ktoś życzliwy wypchnął mnie z jakąś pielgrzymką jadącą do Medziugoria. Był wrzesień 2006 roku. Pamiętam, że przyjechaliśmy w piątek. Upał i tłumy ludzi na ulicach, a zwłaszcza wokół kościoła zrobiły na mnie wrażenie święta. Nazajutrz rano uczestniczyliśmy w polskiej mszy, odprawionej w sercu Medziugoria, jakim jest kościół pod wezwaniem św. Jakuba. Krążą opowieści, że kiedy go budowano, w malutkiej wówczas wiosce, dziwili się mieszkańcy i ponoć sam architekt, który takich rozmiarów nie przewidywał, dlaczego powstaje taki duży budynek. Dziś świątynia wydaje się za mała dla tysięcy osób przybywających z całego świata, które od świtu do późnego wieczora modlą się w kościele i wokół niego przed figurami Gospy. Za kościołem rozpościera się wielki plac z zadaszonym ołtarzem polowym w kształcie rotundy, przed którym niczym w amfiteatrze ustawiono setki ławek. Służą one pielgrzymom podczas spotkań z wizjonerami, licznie przybywającej młodzieży, słuchającej np. wykładów podczas corocznego festiwalu albo kapłanom spowiadającym tłumy chętnych, gdzie tylko jest to możliwe. Kiedy tam przybyłam, po południu, przed ołtarzem polowym odbywał się tzw. program, który codziennym zwyczajem składa się z modlitwy różańcowej odmawianej w trzech podzielonych częściach, mszy świętej oraz rozbudowanej modlitwy o uzdrowienie duszy i ciała. Poza tym kilka razy w tygodniu prowadzona jest w różnych językach, niezwykle przejmująca adoracja Najświętszego Sakramentu. Biorąc udział w tych rytuałach, wyrwana z mojej pełnej problemów, zmaterializowanej i obojętnej na duchowe przeżycia codzienności, i ja stałam się tutaj świadkiem niecodziennego zjawiska, które wprawiło w zdumienie i pewnie także jakąś refleksję tłumy świadków. Przez około dwadzieścia minut obserwowaliśmy przepiękne zjawisko, najpierw pulsowania, a następnie wirowania tęczowych barw, wokół jasno świecącej, białej tarczy jakiejś wielkiej gwiazdy, która niespodziewanie pojawiła się nad horyzontem w godzinie Objawień.

O Medziugoriu mówi się, że wszystko, co tu się wydarza, nie jest przypadkowe. Przeżycia, spotkania w tym niezwykłym miejscu mają odnieść konkretny skutek, zaowocować czymś znaczącym dla doświadczającej ich osoby. Tak też było i w moim przypadku. Pewnego dnia przewodnik naszej pielgrzymki zaprowadził nas do pobliskiego lasu, niedaleko wspomnianego sierocińca, po którym oprowadził nas Polak, na stałe mieszkający w Medziugoriu. Był to około czterdziestoletni wówczas mężczyzna, wielkiej postury, robiący wrażenie gigantycznego, uśmiechniętego rumcajsa, o łagodnym spojrzeniu. Wprowadził nas w głąb sosnowo-dębowego lasu, pełnego uroczych ścieżek, ptaków i nieprzerwanie grających, jak zresztą w całej okolicy, wielkich i głośnych cykad. Po drodze pokazał nam osiołki, kucyki i konie, służące dzieciom z sierocińca do hipoterapii. Mijając wodospad i staw, dotarliśmy do amfiteatru, gdzie usadowiwszy się na kamienistych murkach, zostaliśmy napełnieni bez reszty niesamowitą opowieścią o życiu tego człowieka. Kiedy tylko zaczął mówić, bez zastanowienia wyjęłam mały notes, zupełnie nieprzygotowana do spisywania wywiadu. Pisałam przez półtorej godziny, jak automat, niczego nie pomijając. Każde jego słowo przejmowało mnie do głębi. Widziałam, że pozostali słuchacze również siedzieli w skupieniu; ktoś wycierał chusteczką oczy. To było wyjątkowe spotkanie. Zaowocowało artykułem, potem reportażem telewizyjnym, a wreszcie filmowym zapisem. Już od jedenastu lat Wiesław Jindraczek spotyka się z pielgrzymami, turystami i dziennikarzami, dając świadectwo swojego życia, przejmującego do głębi nawet tych, których trudno wzruszyć. Dlaczego Kim jest
Wiesiek, jak go wszyscy tutaj nazywają, to zwyczajny człowiek, podobny do setek tych, którym nie zdmuchiwano pyłu sprzed nóg. Miał w swoim życiu ciężko, czuł się odrzucony, niespełniony. Uciekał od jego trudów, nie wziął się z nim za bary, poddał się i w końcu spadł na dno. I zdarzyło się wtedy coś niezwykłego, co zaprzecza naturalnemu obrotowi spraw. W Medziugoriu, z dala od domu, od przyjaciół, tuż przed szukaną śmiercią, dostał to, co to miejsce przynosi. Wystarczyło, że będąc w rozpaczy, otworzył się w głębokiej refleksji nad własnym losem, i doznał wówczas wielkiego Obdarowania. Dzisiaj jest szczęśliwy, przepełniony wiarą i zaufaniem. Mówi wszystkim napotkanym, że taki dar, jaki on otrzymał, może stać się udziałem każdego człowieka.

Inka Bogucka

Książka „Zmartwychwstałem w Medjugorie” - oprawa miękka - Wydawnictwo Małe .

Książka posiada 78 stron i została wydana w 2012 r.

Oceń, napisz recenzję/opinię [+]
  Bądź pierwszy - napisz opinię, recenzję o książce "Zmartwychwstałem w Medjugorie"
Kupujący tę pozycję zamówili również:
Szatańskie oszustwo - okładka książki
Szatańskie oszustwo o. Livio Fanzaga, Andrea Tornielli
Zepsucie i grzech - okładka książki
Zepsucie i grzech Franciszek
Produkty podobne:
Niebo nad Fatimą. Czy modlitwa - okładka książki
Niebo nad Fatimą. Czy modlitwa może zmieniać świat?... Anna Czerwińska-Rydel, Dorota Łoskot-Cichocka
Z Bogiem przez życie - okładka książki
Z Bogiem przez życie Zenon Ziółkowski
Emisariusz. Własnymi słowami (+ - okładka książki
Emisariusz. Własnymi słowami (+ CD) Jan Karski, Maciej Wierzyński