pokaz koszyk
tylko: autor tytuł  24h
»
»
»
Katharsis. O uzdrowicielskiej mocy natury i sztuki
»
»
książka:

Katharsis. O uzdrowicielskiej mocy natury i sztuki

Dane szczegółowe:
Wydawca: ZNAK
Rok wyd.: 2009
Oprawa: twarda
Ilość stron: 176 s.
Wymiar: 154 × 214 mm
EAN: 9788324002429
ISBN: 978-83-240-0242-9
Data: 2005-06-27
Cena: 25.66  Cena wydawcy: 36.00 zł Oszczędzasz: 10.34 do koszyka pozycja dostępna Wyślemy w czasie: 1-3 dni

Katharsis. O uzdrowicielskiej mocy natury i sztuki - Andrzej Szczeklik - opis książki:

Wyobraźnia ludzka od prawieków wszechświat widziała jako jedność i człowieka w tę jedność wplecionego. Wyrazem tego widzenia rzeczy są mity, magia, sztuka. A także medycyna - wielka medycyna, prawdziwa sztuka medyczna, świadoma swych źródeł, swoich niebywałych osiągnięć i ograniczeń. Prof. Andrzej Szczeklik, światowej miary uczony, a zarazem lekarz praktyk, w pasjonującym eseju odsłania istotę medycyny, jej związki ze sztuką, intuicją i najgłębszymi pokładami wyobraźni, jej niezwykły współczesny rozwój, jej stare i nowe dylematy. WSTĄŻKI (...) W każdym zawodzie istnieją sytuacje esencjalne, które odsłaniają jego istotę. W medycynie jest to spotkanie dwóch ludzi. Chorego z lekarzem. Chorą może być na przykład góralka, która pierwszy raz położyła się w szpitalu, dopiero gdy stuknął jej ósmy krzyżyk. Ileż to rzeczy musi ją dziwić, nieraz śmieszyć, ilu się boi, jak tej choroby, z którą przyszła. Kiedy indziej chory to ktoś widziany pospiesznie w poradni, kto dźwiga w sobie rozliczne, zniechęcające doświadczenia kontaktów z medycyną. Zmieniają się ludzie, zmienia sceneria - z pogotowia, poprzez przychodnię, gabinet lekarski po salę szpitalną - ale sytuacja pozostaje ta sama. Spotkanie dwóch ludzi: chorego z lekarzem. Chory przychodzi ze swoim bólem, zgryzotą, cierpieniem, trwogą i woła o pomoc. To wołanie, oczywiście, rzadko jest dosłowne. Ma ono różne formy wyrazu. Może to być potok słów, ażeby zażegnać trwogę, albo skamieniałe rysy twarzy, za którymi kryje się nieufność do lekarza. I chory opowiada. Trzeba słuchać, wysłuchać opowieści. Od czasu do czasu pytaniem zapobiec utracie wątku, odsłonić ważki szczegół, uściślić chronologię. Dla opowiadającego - ta historia to rzecz pierwszorzędna. A słuchający niech pamięta, iż jedno z tych opowiadań stanie się jego własnym, któraś z tych chorób dotknie i lekarza. Czy ją wtedy rozpozna Młody medyk, bez doświadczenia, podejrzewa u siebie, co rusz, jedno z rozlicznych schorzeń, o których słyszy. A doświadczony lekarz Ma większe szanse na poprawną autodiagnozę, pod warunkiem, iż doświadczenie, ta "latarnia nad morskim wybrzeżem, do której człowiek w dzień pochmurny zmierza", nie stało się dla niego "bawełną w uszach od ludzkiego jęku". Pierwszą rozmowę z chorym, zbieranie wiadomości o chorobie, wywiad lekarski nazywają medycy anamnezą. Tak nawiązują do Platona. A choć odcień platońskiej anamnezy był nieco inny, a jej sens głębszy, to przecież była ona najważniejszym i najoryginalniejszym sposobem poznania. Podobnie w sztuce lekarskiej - dla poznania choroby ma znaczenie pierwszorzędne. U Platona stanowiła anamneza wiedzę pierwszą, która postrzeganie wyprzedza. A czyż nie jest tak w medycynie Zanim lekarz zacznie "postrzegać" - zanim przystąpi do oględzin, opukiwania, osłuchiwania, słowem do tych wszystkich czynności, które nazywamy badaniem przedmiotowym - słucha opowieści z przeszłości. Umiejętnym słowem pomaga wydobyć na jaw wiedzę, która jest historią, przypomnieniem. Musi być przy tym ciekaw tej historii, tak aby chory czuł, że ktoś, może po raz pierwszy, interesuje się naprawdę jego biedą. Trzeba, aby mówił z chorym jednym językiem. Nierzadko rytm mowy, barwa głosu skierują jego uwagę na właściwe rozpoznanie. Zdania wyrzucane szybko, goniące jedno drugie, jakby przynaglane jeszcze przez wilgotne, ruchliwe dłonie, niepokój frazy, a nawet jej wzburzenie każą myśleć o nadczynności tarczycy. Ochrypły, niski głos, wydobywający się wolno z nabrzmiałej twarzy o odcieniu wosku, mówi o niedoczynności tego samego gruczołu. Wystarczy słuchać. I tylko czasem potrzebna jest pomoc osoby trzeciej... Mój ojciec, lekarz, był przed wojną poproszony do podmiejskiej posiadłości księcia X, który zaniemógł. Książę siedział w wysokim fotelu, tuż za nim stał kamerdyner Jan. W trakcie zbierania wywiadu, pod koniec litanii zadawanych przez lekarza pytań, zjawia się zwykle ostatnie, o przebyte choroby, z kręgu tak zwanych wstydliwych. Pytanie padło. Zaległa cisza. Wreszcie książę skłonił lekko głowę do tyłu i spytał: "Janie, czy wtedy w Paryżu to było to" - "Nic nie było, Wasza Wysokość" - padła odpowiedź. "Nie, nic nie było, Panie Doktorze" - odpowiedział książę. I tak lekarz wchodzi w świat chorego, zawierający niekiedy treść intymną, zapomnianą lub ukrywaną przed otoczeniem, a nawet przed samym sobą. Ten świat, jak na przykład w schizofrenii, wypełniać mogą tajemnicze energie, siły dobre i złe, przenikać fale kierujące ludzkim postępowaniem. "Pod zwykłym obrazem świata kryje się inny". Chory jest przekonany, iż odkrył istotę rzeczywistości, podczas gdy my - reszta - znamy tylko jego pozory. Jakże trudno do tego świata się przebić, przeniknąć go. Chyba że ma się szczęście. Mój egzamin z psychiatrii... Profesor wprowadził mnie do przestronnej sali. "Proszę się zgłosić, jak zbierze kolega anamnezę" - powiedział i wyszedł, zamykając drzwi bez klamki. Przed zaryglowanym oknem, w szpitalnej piżamie w paski, nieruchomy niby posąg, stał prosto na jednej nodze mężczyzna. Drugą trzymał uniesioną, bez ruchu, zgiętą w kolanie. Był cały zapatrzony w dal, z oczyma mocno otwartymi, zastygły gdzieś w punkcie czasu. Nie reagował na nic. Na żadne słowo, na propozycję papieroska, na wyniki ostatnich rozgrywek ligowych, na nucone i gwizdane przeze mnie melodie, na miauczenie kota i szczekanie psa, które próbowałem udawać. Pozostał niewzruszony na prośby, iż od kilku jego słów zależy wynik mojego egzaminu. "Trudno - pomyślałem. - Miał rację stary Kant, otaczają nas Ding an sich, zjawiska nierozpoznawalne, rzeczy same w sobie". Odwróciwszy się plecami do mojego słupnika, zacząłem machinalnie serwować piłeczki na stole pingpongowym, ustawionym w drugim rogu salki. Raz, dwa, raz, dwa - wybijały miarowo rytm celuloidowe kulki, skacząc z mojego pola na pole nieobecnego przeciwnika. Nagle - czy coś tąpnęło Odwróciłem się. Uniesiona noga wróciła na ziemię. "Zagramy" - usłyszałem. Był świetnym graczem. W trzecim secie zaproponował mi przejście na ty. Cóż za zdumiewające rzeczy później usłyszałem! Egzamin zdałem bez kłopotów. Rytmiczny stukot piłeczki pingpongowej przebił ciszę, w której zamknął się chory. Nastąpiło otwarcie. Poszukiwanie kluczy, które otwierałyby wrota anamnezy, zaprzątało uwagę Greków. Anamneza była bowiem jedyną drogą dotarcia do nadrzędnego bytu, który odkrył Platon, do świata idei. Tak myśl grecka wracała do archaicznego mitu, do czasu przed narodzeniem, do illud tempus, kiedy człowiek oglądał idee. Trzeba było przypomnieć sobie ten czas, aby poznać prawdę i odnaleźć się w Bycie. W medycynie przypomnienie nie sięga tak daleko. Zatrzymuje się na początku choroby. Choć próbuje dociec jej pierwszych objawów, porusza się po obszarze granicznym, penetruje świat inny, wcześniejszy, świat zdrowia, świat bez choroby. Ten proces jest utrudniony dziś, kiedy pęka wiele barier i sfera międzyludzkiego obcowania wyzwala się z wszelkich norm. Zmienia się ustawienie do drugiej osoby. "Po prostu nie wiadomo, czego można się spodziewać po Innym". Odsłonić się więc trudniej, za dużo wokół niebezpiecznych niewiadomych. A przecież bez tego nie ma medycyny. Oczywiście, muszą być spełnione warunki podstawowe: lekarz nie może być sędzią chorego ani go potępiać, lecz starać się go zrozumieć, pomóc mu. Winien otworzyć się na tego, kto poddany jest szczególnemu ciśnieniu samotności. W trudnych sytuacjach lekarz sięgnie po najtajniejsze arkana swej sztuki, by nawiązać nić porozumienia, odkryć więzy łączące dwóch ludzi. Nagrodą - w chwilach szczególnych - niechby mu był trzepot wstążek na wietrze.

Książka „Katharsis. O uzdrowicielskiej mocy natury i sztuki” - oprawa twarda - Wydawnictwo ZNAK.

Książka posiada 176 stron i została wydana w 2009 r.

Spis treści:

Czesław Miłosz, Wstęp

Wstążki
Konstelacje
Eliksir życia
Wężowy splot
Między sztuką a nauką
Rytm serca
Oczyszczająca moc
Cierpienie
Exitus
Chimera
Po genomie
Przemiany i powroty

Źródła
Oceń, napisz recenzję/opinię [+]
  Bądź pierwszy - napisz opinię, recenzję o książce "Katharsis. O uzdrowicielskiej mocy natury i sztuki"
Andrzej Szczeklik - autor m.in.:
Słuch absolutny. Andrzej Szczeklik - okładka książki
Słuch absolutny. Andrzej Szczeklik w rozmowie... Andrzej Szczeklik, Jerzy Illg;
Produkty podobne: