Logo Księgarni Poczytaj.pl
pokaz koszyk      Koszty dostawy | Regulamin | Pomoc | Kontakt
Karty Płatnicze
rog
rog
Szukaj:

w kategorii:
autor
tytuł
 24h

  Lista wydawnictw
 
bez kosztów tanie książki
Książki
»
»
»
»
»
Rabat za więcej
książka: Kwiatki św. Franciszkaksiążka: Kwiatki św. Franciszka

Leopold Staff (tłum.)

Kwiatki św. Franciszka

Wydawnictwo:

SARA


Ilość stron: 192 s.
Oprawa: twarda
Wymiar: 150x210 mm
EAN: 9788372972231
ISBN: 83-7297-223-0
Data: 2001-01-01


Zobacz książki autora:


Cena wydawcy: 23.00 zł
pozycja niedostępna

Produkt, książka chwilowo niedostępna lub nakład wyczerpany
UWAGA!
Jeśli chcecie Państwo otrzymać informacje
o pojawieniu się tego produktu w naszej ofercie,
prosimy o dopisanie swojego adresu e-mail.

e-mail:  

Opis: Kwiatki św. Franciszka (książka)

l. Legendy o "biedaczynie bożym".

Jules Michelet, wielki francuski historyk, który wykładał w College de
France współcześnie z Adamem Mickiewiczem, traktował opowieści o świętych - "piękne i budujące" - jako wytwór ludowej wyobraźni. Ona rodziła "marzenia dziwne, pełne cudów, szaleństw absurdalnych i czarujących". Lud w "czasach przemocy" - wieki średnie były niespokojne - pragnął otuchy i pewności. Ich poręczycielem stawał się "nowy święty", który chętnie i łatwo czynił "rzeczy cudowne". W takim niespokojnym czasie, gdy nie istniało poczucie pewnej przyszłości, powstał zbiór zatytułowany "Kwiatki świętego Franciszka".

Opowieści z życia świętych, apostołów i męczenników krzewiących wiarę
wprowadził do piśmiennictwa chrześcijańskiego Prudencjusz (około 400 r.). Zbiory pisane istniały równolegle do legend żyjących w tradycji ustnej. Ludowe przekazy narracyjne obficie czerpały z dawnych zapisów o procesach i egzekucjach świętych (acta martyrum1) oraz ze starych biografii pustelników i kanonizowanych wyznawców (źródła hagiograficzne2 św. Atanazego, św. Hieronima). Jednocześnie lud wzbogacał wątki hagiograficzne o elementy fantastyki i cudowności. Uznawano je za prawdopodobne, nawet jeśli były szczególnie wymyślne, bo lud wziął dosłownie - pisał Michelet - "wzruszającą radę Kościoła: Bądźcie jako dziatki nowo narodzone" i wszelką cudowność weryfikował wiarą w prawdziwość przekazu oraz przekonaniem o historyczności bohatera lub wydarzenia (mogło być realnie historyczne lub
istnieć tylko intencjonalnie).

Mnisi zapisywali takie opowieści o świętych. Co prawda, "trochę psuli"
je "ozdobami" i "haftowali swą płaską retoryką" (Michelet). Ale niektórzy zdobywali się przecież na pokorę wobec ustnych przekazów narracyjnych i zapisywali je bez znaczniejszych upiększeń, jak to uczynił Jakub de Voragine, tworząc "Złotą legendę", najsłynniejszy zbiór hagiograficzny XIII wieku. Z tradycji ustnej korzystał również w drugiej połowie XIV stulecia anonimowy autor "Kwiatków świętego Franciszka".

Toskański mnich miał do dyspozycji starsze łacińskie źródła o życiu św. Franciszka z Asyżu. Tomasz z Celano zaraz po śmierci świętego spisał o nim "Legendę pierwszą", potem "Legendę drugą" oraz "Traktat o cudach" (dwa ostatnie teksty pochodzą z lat 124648). W roku 1246 uczniowie św. Franciszka zredagowali "Legendę trzech towarzyszy" (ocalał z niej zwój brata Leona). Byli oni rzecznikami radykalnego ubóstwa i pozostawali w opozycji do rygorystów, którzy chcieli zamknąć braci w klasztorach, narzucić im ścisłą regułę oraz wzorce życia uczonego. Ostateczną i oficjalną wersję życiorysu świętego spisał św. Bonawentura (po 1260 r.)., opierając się na źródłach pisanych i relacjach żyjących jeszcze świadków. Żywot opracowany przez pobożnego generała1 (Bonawentura był nim od 1257 r.) został
przedstawiony kapitule generalnej i przyjęty jako obowiązujący wszystkich oraz znoszący dotychczasowe różnice zdań. Kapituła nakazała również zniszczenie wszystkich tekstów wcześniejszych.

Tego nakazu na szczęście nie potraktowano dosłownie. Ocalała m.in.

reszta materiałów, która pozostała z "Legendy trzech towarzyszy"; obejmowała ona opowieści spisane przez brata Leona. Swego czasu odrzucono je wzgardliwie jako mało poważne (np. św. Franciszek na łożu śmierci pragnie, aby mu dostarczono raków). Podobnie traktowano naiwne kroniki brata Salimbene, bo rygoryści nie mogli znieść jego rubasznej dosłowności wafirmacji życia (np. w opisie obiadu, jaki dla franciszkanów wydał Ludwik Święty, a kazał podawać różne ryby w "doskonałych sosach", pasztety z węgorza, ryż z mlekiem migdałowym i cynamonem). Na podstawie tzw. "Dziejów" (A-ctus) brata Leona oraz najstarszych rękopisów o zasadach funkcjonowania zakonu, zebranych w "Zwierciadle doskonałości" (Speculus perfectionis z, lat 1313-38), anonimowy mnich z Toskanii opracował "Kwiatki", arcydzieło literackiego gotyku.

2. "Nowe piękno wieków średnich": wiek XIX odkrywa "poverella"
"Poverello" - biedaczyna boży Franciszek z Asyżu - został odkryty
dla współczesności w XIX wieku. W roku 1851 Fryderyk Ozanam, francuski historyk i założyciel Konferencji Sw. Wincentego a- Paulo, wydał głośne dzieło o poetach franciszkańskich w XIII stuleciu, w którym przypomniał legendy ze zbioru "Kwiatków". Ich urokowi nie mogli się oprzeć Hipolit Taine (choć - jak się deklarował - był contre le christianisme)1 oraz Ernest Renan (pozytywistyczny sceptyk i przeciwnik boskości Chrystusa ujrzał w świętym Franciszku Jedynego doskonałego chrześcijanina"). Ale dopiero Paweł Sabatier w wydanej w 1894 roku biografii "poverella" odsłonił nie znane dotąd najstarsze źródła "Kwiatków": odkrył zwoje brata Leona. Europa zaczęta przekładać
i czytać te olśniewające teksty.

Sabatier (zresztą protestant) ukazał, jak w ustnej tradycji mnichów
Marchii Ankońskiej, spisanej przez brata Leona, rodziła się legenda św. Franciszka. Jej bohaterami byli również jowialny brat Juniperus (Jałowiec), pracowity brat Idzi i wierny w miłości do mistrza brat Leon. W legendach o nich i św. Franciszku, a więc najstarszych przekazach zbiorowej pamięci, uwidoczniony jest proces kształtowania się wartości franciszkańskich: doskonałego ubóstwa, pokory, miłosierdzia, ufnej miłości do Chrystusa i wszelkiego stworzenia, żarliwej modlitwy i radosnej śmierci. Uczony potwierdził romantyczne przekonanie o formowaniu się legendy w procesie ustnego przekazu, ale objaśnił także zjawisko dotąd mało znane: ludowej adaptacji elementów tradycji ewangelicznej i historycznej. Przebiega ona jak w micie, gdzie treści odnoszące się do rzeczywistych bohaterów i wydarzeń są sprawdzane jedynie przez wiarę narratora i słuchacza w prawdziwość przekazu. Możliwa jest więc ich redukcja, dowolne przekształcenie (np. pamięć o zbójcach z Gubbio przechowała się w legendzie o nawróceniu złego wilka), wyposażenie w elementy niezwykłe i fantastyczne (przenoszenie ludzi na odległość, rozmowy z aniołami, Matką Boską, Chrystusem, kłótnie z diabłem-kusicielem). O wszystkim decyduje niezachwiana wiara narratora i odbiorcy, którzy akceptują wszelką niezwykłość.

Dzisiaj wiemy, iż pierwiastki cudowności w życiu św. Franciszka i pobożnych braci mniejszych (jak się nazywali) są też uzasadniane narracyjnie poprzez sugestię obiektywnej rekonstrukcji wydarzeń w naturalnej opowieści. Narracja, niechby najbardziej fantastyczna, zawsze odnosi się do historycznego czasu, miejsca i bohatera. Legenda jako utwór epicki posiada więc wyraźne cechy autentyczności. Dodatkowo wzmocnione elementami sakralnymi przez odniesienia bohaterów i zdarzeń do postaci i sytuacji z ewangelii synoptycznych (tzn. Ewangelii Mateusza, Marka i Łukasza, które są zbieżne w układzie i treści).

Sabatier zauważył też, iż tylko ustna narracja pokazuje żywego czło-
wieka w żywym działaniu. Prawda o cudotwórcy i wizjonerze zyskiwała
więc w niej wymiar zespołu twierdzeń i opinii odczuwanych w świadomości społecznej jako zgodne z rzeczywistością, z przyjętymi przeświadczeniami o świecie, o wartościach obowiązujących człowieka i o symbolicznym sposobie ich przekazywania. Natomiast prawda, zapisana w celi klasztornej przez św. Bonawenturę w "naukowym" życiorysie św. Franciszka, okazała się tylko zimnym inwentarzem cudów, bez wpływu na formowanie tekstu "Kwiatków" i ich czytelniczą recepcję.

3. Franciscus alter Christus - Franciszek albo Chrystus, czyli
jak się rodzi bohater legendy
Papież Pius XI zwrócił uwagę, że św. Franciszek "kochał, żył, działał
i mówił jak Chrystus". Syn bogatego sukiennika z Asyżu (ur. w 1181/82 - zm. 1226) i Francuzki z Prowansji (stąd przezwisko "Francuzik"; w stanach mistycznych mówił po francusku, w tym języku chętnie śpiewał pieśnitrubadurów i truwerów1, żyt wesoło (miał mu to za złe Tomasz z Celano) i miał żyłkę awanturniczą (wojował i chciał być żołnierzem), poty nie zetknął się z mistyką za sprawą brata Eliasza. Po dwóch latach wewnętrznej walki, gdy po raz drugi ruszał na wojnę, przypadkowe spotkanie z trędowatym wywołało w nim gwałtowny wstrząs duchowy i w następstwie zwrot życiowy: choremu oddał sakiewkę, przezwyciężając wstręt i lęk, pocałował go w rękę z najwyższą pokorą. Potem zwrócił ojcu jego pieniądze, nawet szaty,
i w dramatycznym sporze rozstał się z rodziną. Odszedł, aby pędzić życie ubogiego, wędrownego kaznodziei nawołującego do ubóstwa i życia zgodnego z ewangelią.

Taki gwałtowny przełom i tak radykalna reorientacja - twierdzą
znawcy psychiki człowieka średniowiecza - mieszczą się całkowicie w rejestrze owoczesnych zachowań: gwałtownych, nagłych, niespodziewanych
zmian postępowania. Franciszek (właściwie Giovanni) Bernardone postąpił według wskazań ewangelicznych: wyrzekł się domu, a za swoją rodzinę uznał uczniów, braci zakonnych i oddane mu kobiety (św. Klara, bł. Agnieszka, ich towarzyszki, patrycjuszka rzymska Jakobina), które go kochają i wspomagają. Jak w Ewangelii, jego rodziną stają się wszyscy, którzy "pełnią wolę Bożą" i "słuchają słowa Bożego, i wypełniają je" (por. Mt. 3.35; Łk. 8.21)2. W swoim życiu realizuje odtąd bezwzględnie i całkowicie nakaz Chrystusa: "Nie jest godzien Królestwa Bożego ten, kto uchwyciwszy pług, ogląda się do tyłu" (Łk. 9.62). Przeto zostawia wszystko i idzie za swoim mistrzem duchowym.

Legendy zebrane w"Kwiatkach" ukazują proces narodzin "nowego
świętego". Wzorzec "renovatio", czyli odrodzenia i odnowienia w duchu
chrześcijaństwa, nakazywał dosłowne potraktowanie nakazów Ewangelii.

Nie starcza słuchać i stać na straży "słowa Bożego", jak głosił instytucjonalny Kościół. Chrystus przecież mówił: "Moją matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je" (Łk. 8.21). O tym wypełnianiu Franciszek z Asyżu przypominał całym swoim życiem. Uznawał miłość Boga i miłość bliźniego za "największy i pierwszy nakaz" (Mt. 22. 37, 38). Pokładał w Bogu bezwzględną ufność i dlatego nawoływał do życia radośnie moralnego, bez troski o jutro, wyrażającej się w zapobiegliwości o ziemskie dobra; na wzór ptaków, co nie sieją i nie gromadzą ziarna, oraz lilii, które "nie pracują ani przędą" (Mt. 6.26,28). Ufnie zapewniał, że żyjąc w zgodzie z Ewangelią, "wszystko inne będzie wam dodane" (Mt. 6.33).

Za najważniejszą dyrektywę dla siebie i braci zakonnych uznał wezwanie, aby "gromadzić sobie skarby w niebie", to znaczy, żyć według przykazań, trwać w wierze i służyć innym. To była franciszkańska droga do zbawienia: wyrzec się wszystkiego, kochać wszystkich i wielbić Boga. Nagrodą było "życie wieczne w przyszłości".

Dla ludzi wieków średnich nauka św. Franciszka przynosiła krzepiącą
zachętę do doskonalenia się poprzez sprostanie wymogom ewangelicznym.

Być miłosiernym, pokornym, ubogim, ufnym i pełnym wiary, pomagać innym w prostowaniu ich ścieżek życiowych - to stanowiło według świętego gwarancję zbawienia. Droga prowadząca do niego była trudna, ale dla każdego dostępna. To było pocieszające w czasach, gdy wierzono, że ogromna większość ludzi będzie wieczyście potępiona; saluandorum paucitas, damnandorum multitudo - niewielu zbawionych, wielu potępionych, powtarzano przecież od Augustyna po Tomasza z Akwinu. A przy tym przykład świętego i jego braci byt zachęcający: oni rzeczywiście nie znali rozdziałumiędzy słowem a czynem. Nawracali się przeto źli rycerze, zbójcy, niedowiarkowie, a nawet "wielce srogi wilk z Gubbio", jak starano się wierzyć. A natchnieni bracia wołali przez usta poety Jacopone da Todi: "Słuchajcie nowego szaleństwa!" (Udite noua pazzia!) i wielu rozumiało to wezwanie.

Stulecia XIX i XX, które ponownie odkryły i silnie przeżyły spotkanie
z "Kwiatkami" i nauką św. Franciszka, uznały za najważniejsze w moralnym przesłaniu legend przywrócenie chrześcijaństwu radości, odegnanie zmory pesymizmu i oddalenie ponurego widma śmierci. Równie ważna wydawała się sama postać naiwnego entuzjasty, jednostki działającej pod wpływem irracjonalnych natchnień, ale konsekwentnej i czujnej w realizacji powziętych postanowień. Prostota, bezpośredniość, piękna miłość do przyrody, wzruszające poczucie z nią jedności, tryumf natchnienia i indywidualizmu nad dogmatyzmem i tyranią autorytetu (symboliczna rola kazania do ptaków i św. Antoniego kazania do ryb), odwaga i stanowczość w obronie ideałów - to wszystko wzbudzało podziw i szacunek, nawet sceptyków i niedowiarków.

"Kwiatki" czytali i silnie przeżyli: Anatol France, wątpiący kpiarz
i ironista, Pauł Verlaine, Charles-Pierre Baudelaire, który uznawał inne wartości niż te, które wyrażały "Kwiaty zła" i in. Stał się też św. Franciszek patronem licznych konwertytów1, by przypomnieć Jorisa Karla Huysmansa, Maxa Jacoba, Gilberta Keitha Chestertona, Francisa Jammesa, Jeana Cocteau, Johanna Joergensena. Chesterton (w głośnym szkicu "Święty Franciszek i chwila obecna" z 1927 roku) dostrzegł w bohaterze "Kwiatków" prekursora wszelkiego konserwatywnego reformizmu. Święty w jego interpretacji stawał się rzecznikiem przeciwników rewolucji, bo ta wynosi zasadę eksperymentu i
burzenia ponad stałość zasad i ideałów. Święty wzbudził również duże zainteresowanie teologów protestanckich i znalazł w środowiskach wyznawców religii reformowanej wielu naśladowców (Niemcy, Anglia, Skandynawia).

4. Niezrównane mysterium fascians1 pokornego "biedaczyny"
Bohater "Kwiatków" - nawrócony "syn marnotrawny" (porzucił życie
w zbytku, uciechach, rzemiosło rycerskie, powściągnął bogaty temperament) - posiada swój własny styl istnienia. Wyodrębnia się w ten sposób od innych świętych średniowiecza i oddziaływa na myśli i rodzaj przeżywania świata ludzi epok późniejszych. Obok fascynującego misterium "biedaczka z Asyżu" mało kto przeszedł obojętny.

Najczęściej zwraca się uwagę na jego niezwykły stosunek do przyrody.

Przyroda nie jest dla niego bezdusznym i wrogim bytem materialnym, jakim musiała się wydawać we wczesnym średniowieczu, gdy Bóg był
pojmowany jako niewidzialny i duchowy władca i stwórca świata. Sw. Franciszek przywrócił wartości humanistyczne przyrody, uznając świat za całość o różnorodnych obliczach, ale jednako wypełniony boskim życiem. Bóg jest nie tylko Panem i Stwórcą wszystkich stworzeń, ale również ich ojcem, wskutek czego również dla człowieka każda inna istota staje się bratem i siostrą. Nie tylko człowiek, także osioł, ptak, ryba. Przyroda jest wielkim theatrum, na którym rozgrywa się wspólny dramat istnienia. Wszystkie stworzenia są tu jednakowo ważne. Bo jeśli Franciszek jest zwierciadłem Chrystusa, Księżyc zwierciadłem Słońca, to kwiat, wół, osioł i ptak też posiadają swoje odpowiedniki w planie stworzenia. Zwierzęta, które Biblia zwie "kosmatymi", a człowiek im nie ufa, obawiając się, że wcielają się w nie demony (jak w ewangeliczne wieprze), zdobywają w "Kwiatkach" szacunek i miłość. Bohater legend przemawia do nich z kurtuazją i galanterią, uprzejmie, jak do ludzi. Człowiek jest bratem nie tylko dla człowieka,
ale dla każdego stworzenia, w czym - jak pisał niemiecki socjolog i filozof, Max Scheler - znajduje wyraz przezwyciężenie przez św. Franciszka tradycyjnego europejskiego sposobu przedstawiania świata jako zbioru oddzielonych od siebie jednostek: ludzi i przyrody, przyrody żywej i martwej. Odtąd w legendach łania będzie ogrzewać i pocieszać św. Genowefę z Brabantu i nadal świętowane będzie Święto Osła, a ptaki i ryby staną się uważnymi słuchaczami nauk kaznodziejów bożych.

Jeśli wszelka przyroda całkiem bezpośrednio wskazuje na Boga jako
na Stwórcę i nie jest do tego potrzebna nasza interpretacja i rozumowanie, może się stać nie tylko odbiciem nadnaturalnej wielkości Boga, ale również odbiciem uczuć człowieka, świadectwem stanów jego duszy (jak łąka, wiosna, las, ranek, wieczór, lato, zima w literaturze i malarstwie średniowiecznym). Neoplatoński2 świat ducha, oddzielony kiedyś od przyrody, teraz zlał się z nią w jedno. Przyroda przestała być państwem szatana i odtąd wolno jej wkraczać do kościołów - jak pisał wybitny filozof i etyk Stanisław Witwicki. Na wyżynach Umbrii, rodzinnego kraju św. Franciszka, dokonał się
przewrót w sztuce: natura na obrazach Giotta i w rzeźbach Mikołaja
z Pizy wyparła sztuczne i sztywne konwencje bizantyjskie. W hymnach św. i Bonawentury i Jacopone da Todi ziemskie bóle i radości znalazły miejsce obok uczuć religijnych.

"Kwiatki" są również obrazem dokonującej się rewolucji w spojrzeniu
na człowieka. Święty nawet w najniższym i najgorszym dostrzega ostatki
człowieczeństwa i ślad Bożego zamiaru. Pisano, że w swoim demokratyzmie jest aż do zgorszenia bezceremonialny i aż do anarchizmu wyzwolony od wszelkich konwencji społecznych. Legendy potwierdzają, że okazywał życzliwość tym, których nikt nie lubił. Chesterton pisał: "Słuchał tych, których sam Bóg nie chciał słuchać".

Proponował radosny ascetyzm. Bohater "Kwiatków" poprzez "wszechwyrzeczenie wskazuje drogę do wszechradości", bo jest pewien swej oceny świata i życia. Dlatego może się zdobyć na tak imponująco bezwzględną akceptację umartwień. Pogardzany i ośmieszany jako szaleniec właśnie poprzez to, z czego ludzie się śmieją, tworzy podstawę swej chwały. To staje się zrozumiałe, gdy przenikamy głębiej w sens prostych i naiwnych legend; mówią one o bezwzględnej wierności i całkowitej ufności oraz zrodzonej z nich pewności i radości. Jedyny tekst poetycki, jaki po nim pozostał: pieśń będąca pochwałą stworzenia i słońca, została napisana przez ślepca oczekującego na śmierć, a jest najpiękniejszą akceptacją życia i odchodzenia, idyllą
pięknego trwania na "matce ziemi", która rozgrywa się równocześnie z dramatem inscenizowanym przez "siostrę śmierć" (słynny obraz Giotta - Franciszek przemawiający do ptaków - umieszczony jest pod wielką sceną stygmatyzacji1; na symboliczną wymowę dzieła zwrócił uwagę poeta i eseista Jarosław Marek Rymkiewicz).

"Kwiatki" upowszechniały idee doskonałego ubóstwa, samozaparcia i poświęcenia, miłosierdzia i bezwzględnej wiary w Ewangelię. Powszechnie się uważa, że św. Franciszek, tworząc nowe i czyste źródło
religijności, dopomógł Kościołowi w chwili głębokiego kryzysu, wskazując na szansę moralnego odrodzenia w jego obrębie. Był to czas wielkich herezji. Waldensi2 głosili życie czyste i ubogie poza strukturą Kościoła i bez pośrednictwa kleru. Katarzy3 (manichejczycy, którzy dobrą duszę uwalniali z okowów złego ciała przez endurę - dobrowolną śmierć głodową, i głosili pogardę dla niedoskonałego świata) zyskiwali wielu zwolenników (w 1201 r. burmistrzem Asyżu był kacerz). Szymon de Montfort w krucjacie znosił krwawo ruch albigensów1, tę konfederację heretyków). Franciszek, głosząc czystą ewangelię nowemu, rozwijającemu się w gospodarce pieniężnej światu, ocalił instytucjonalny Kościół. Innocenty III ("Bardziej król niż kapłan, bardziej papież niż święty" - pisał Sabatier) okazał zadziwiającą intuicję, kiedy uznał zakon i naukę św. Franciszka oraz szansę odrodzenia wartości moralnych w ruchu pozostającym wewnątrz kościelnej wspólnoty.

5. "Legenda chrześcijańskiego średniowiecza": św. Franciszek
w Polsce
Znakomite studium Franciszka Bielaka i skrupulatne kwerendy
Antoniego Bednarka ukazały miejsce i rolę "Kwiatków" i idei franciszkańskiej w Polsce. Nie jest ona imponująca, o czym decyduje - pisze Bielak - "niegłęboka kultura religijna naszego społeczeństwa". W drugiej połowie XVI i XVII wieku "biedaczynę" przytłoczył cień św. Franciszka Salezego i św. Franciszka Ksawerego. Saska pobożność rozmijała się z jego wielkością; studenci jezuickiego kolegium w Piotrkowie Trybunalskim w widowisku o nim raczej wielbili rodzinę Sapiehów, a kult uprawiany przez ks. Benedykta Chmielowskiego był zewnętrzny. Lekceważył go wiek oświecony.

Ożywienie i pogłębienie zainteresowań wywołała dopiero książka
F. Ozanama. Jej przekład przyniosła w 1858 roku "Biblioteka Warszawska" wraz z głównymi tekstami poezji franciszkańskiej. Przekładał ją również Lucjan Siemieński (1877). Dzieła Sabatiera i Renana sprawiły, że św. Franciszkiem interesowało się pokolenie Bolesława Prusa, Aleksandra Świętochowskiego, Elizy Orzeszkowej. Pod wpływem Sabatiera powstała poważna biografia Edwarda Porębowicza, odkrywcy "nowego piękna wieków średnich". Wpływy "Kwiatków" i nauk św. Franciszka odnajdujemy w twórczości Tadeusza Micińskiego, Jana Kasprowicza, Emila Zegadłowicza, Jerzego Lieberta, Beaty Obertyńskiej, Kazimierza Wierzyńskiego, Jana Twardowskiego, Anny Kamieńskiej i in. Interesował święty Stefana Zeromskiego, Jana Wiktora, Zofię Kossak, Walerego Goetla i in. Por. F. Bielak: Motywy franciszkańskie w literaturze polskiej. W: "Przegląd Współczesny" 1927, nr 64; A. Bednarek: Franciszek z Asyżu wśród humanistów. Kalwaria Zebrzydowska 1986; W. Piechota: Kwiatki z ogrodu świętego Franciszka. Wybór i opracowanie. Poznań 1990.

6. "Trubadur Pani Biedy" w opiniach Polaków.

Julian Klaczko (1825-1906)
I ten człowiek chwyta, porywa, owłada duszą swego wieku, sprawia
wstrząśnienie moralne, jakiego świat nie widział od czasów Jezusa
Chrystusa, wywołuje, podług dosadnego wyrażenia de Maistre a, wulkaniczny wybuch chrześcijaństwa [ .] Gdzie się obróci, gdzie stąpi stygmatyzowany Święty, tam pod jego stopami puszcza się i rozwija sztuka, poezja, piękność [ .] Dlatego i przez to, że św. Franciszek trapił i umartwiał stworzenie w sobie samym, ale poza sobą kochał stworzenie namiętnie, płomieniście [ .]
Szkice i rozprawy. Warszawa 1904, s. 5. Przeł. S. Tarnowski

Eliza Orzeszkowa (1841-1910)
Dobrowolne ubóstwo Franciszka z Asyżu, oddalenie, w jakim pozo-
stawał od wszelkich zaszczytów kościelnych [ .], nade wszystko jednak
ta miłość powszechna, którą ogarniał on nie tylko ludzkość, ale i przyrodę, tkliwość serca, przez którą braćmi i siostrami nazywał gwiazdy i kwiaty, zwierzęta i ptaki, okrywają go glorią ducha stokroć wyższą niż nadnaturalny blask stygmatów [ .]
Z recenzji Ernest Renan. W: "Ateneum" 1866, t. 2, s. 304-305

Bolesław Prus (1847-1912)
Staff przełożył na nasz język niezwykłą książkę. Tyle wykrzykników nasłuchałem się o tych kwiatkach, że wziąłem się do czytania ich z
pewnym sceptycyzmem [ .] Dopiero, przeczytawszy całość, zrozumiałem, że ten dziwak, jeżeli nie na pół obłąkaniec, był jednak nadzwyczajnym zjawiskiem. On naprawdę byt świętym, on naprawdę był jednym z
okien, które od czasu do czasu otwierają się na inny wyższy świat [ .] Święty, podobnie jak człowiek zwyczajny, posiada z jednej strony powierzchowność, maniery, z drugiej - duszę. Otóż maniery Franciszka z Asyżu niekiedy godne były półwariata, ale duszę miał anielską, nadanielską [ .] W tym organizmie dziwacznym, wychudzonym przez nędzę, sponiewieranym katuszami, żyła dusza serafina. Kochał on wszystkich i wszystko [ .] i może najbardziej - kochał wszelkiego rodzaju biedaków, chorych, trędowatych, nawet zbójców [ .] Ale dno duszy św. Franciszka, przepełnionej miłością i poświęceniem, okazuje się dopiero z jego poglądu na "radość doskonałą": albowiem ponad wszystkie łaski i dary Ducha Świętego jest pokonanie samego siebie [ .]
"Tygodnik Ilustrowany" 1910, nr 7, s. 130-131

Edward Porębowicz (1868-1937)
W Pieśni stworzeń św. Franciszek z Asyżu przyniesie wieść radosną, że
natura nie jest człowiekowi wrogiem i pokusą, że wolno podziwiać jej urodę, miłować jak siostrę. Na przedświt Odrodzenia zabrzmi pierwszy hejnał .

Nowe piękno wieków średnich. Kraków 1951, s. 83

Leopold Staff (1878-1957)
Nie był ascetą w okrutnym tego słowa znaczeniu. Smutnej i niepocieszonej klątwie, rzuconej przez zagorzalców na najgłębszy akt życia, przeciwstawił błogosławieństwo dane stworzeniom: płódźcie i mnóżcie się. Prosta i naturalna czystość jego serca miała głębokie i błogosławiące zrozumienie dla związków ludzi i zwierząt. Życie całe było dlań święte. Jakże daleki był mu dualizm katarów! - Nie miał też nic wspólnego z zaciekłymi pogromcami ciała. Najsurowiej przeciwny chutnym głodom ciała i dogadzaniu ich pokusom, widział w nim twór Boży, odblask piękności natury. Nazywał je: frater corpus
Kwiatki świętego Franciszka. Wstęp. Warszawa 1978, s. 15

Jan Kott (1914)
Franciszkanizm był zawsze dla mnie, jak i prawie dla całego mojego
pokolenia, bardzo daleki. Wydawał się naiwny, sentymentalny i modernistyczny. Pasował do secesji, nawet w swoim plastycznym kształcie [ .] Ani demoniczny Breton, uprawiający tresurę wyobraźni [ .] ani Maritain, ostatni z wielkich scholastyków - nie lubili św. Franciszka [ .] Żółkiewski, oczywiście, także nie lubił św. Franciszka. Nikt z nas go nie lubił. I dlatego tak mnie zdumiał Cimabue. Na jego wielkim fresku w dolnej bazylice Franci-
szek nie ma nic w sobie z tego łagodnego świętego rozmawiającego z ptaszkami. Jest demoniczny i udręczony. Chudy, fanatyczny i ze zmierzwioną brodą [ .] w brudnym habicie, umęczony, z płonącymi oczyma, dotknięty palcem Bożym. I to mocno. Hagiografowie twierdzą, że właśnie św. Franciszek Cimabuego jest portretem rzeczywistym. Ze tak właśnie wyglądał.

Dzienniki i małe szkice. Warszawa 1966, s. 45-48


Napisz recenzję/opinię

  Bądź pierwszy - napisz opinię!

Zobacz również inne podobne pozycje dostępne w księgarni:

Cudowny Krzyż św. Franciszka (książka + krzyż drewniany)
Paweł Pająk
Cudowny Krzyż św. Franciszka (książka + krzyż drewniany)
Rok wydania: 2013
Oprawa: miękka
Mądrość słów św. Franciszka
Andrea Skevington
Mądrość słów św. Franciszka
Rok wydania: 2013
Oprawa: twarda
Święty Franciszek. Biedaczyna z Asyżu
Michel Feuillet
Święty Franciszek. Biedaczyna z Asyżu
Rok wydania: 2012
Oprawa: miękka
Francesco
Monika Bachowska
Francesco
Rok wydania: 2007
Oprawa: miękka
sprawdz zamowienie
bestseller
Siostra. Wiersze o Edycie Stein
ks. Henryk Romanik
Siostra. Wiersze o Edycie Stein
14.44 zł
Uwierzyć w wiosnę. Etiudy na temat nadziei
Agnieszka Ćwieląg, Aneta Kania
Uwierzyć w wiosnę. Etiudy na temat nadziei
7.00 zł
Corona radiata
Grzegorz Hajkowski
Corona radiata
15.00 zł
Scenki z życia
Sławomir Ortyl
Scenki z życia
9.19 zł
100 polskich wierszy. Antologia poezji patriotycznej
Kwiatki św. Franciszka
Sprawdź swoje zamówienie | Koszyk | Koszty dostawy | Regulamin | Polityka Cookies | Pomoc | Kontakt
Adam GargaśTo nieprawda, że wszystkiemu
winien jest SYSTEM, jeśli coś
nie działa napisz!:

Adam

IE 8.0 © 2002-2014 KRAKÓW
Księgarnia Internetowa Poczytaj.pl,
"Dante" G. Baran, G. Fugiel